Podróbki - tego się nie nosi,

    "Panie, panie szefie mam zegareczek, superokazja, superfirma – tylko za 500,00 zł świetny model !!!"
Na ile zdajemy sobie sprawę, że ten "superzegarek” to ewidentna podróbka wyrobu, dobrze znanej zegarkowej manufaktury ?
Jak często słyszymy tego typu słowa w centrum miasta, na parkingach przy centrach handlowych, czy innych ruchliwych częściach metropolii ?
Często, bardzo często.
Jeśli spojrzymy na ten problem naukowo – w myśl, iż rynek kształtuje podaż, to oznacza to, że przedstawiający taką ofertę często, zbyt często finalizują transakcję i dlatego utrzymują swoją profesję.
Od sprzedawców podróbek roi się na wszystkich aukcjach internetowych. Administratorzy niektórych portali próbują walczyć z nieuczciwymi ofertami, nieraz nawet z dużą skutecznością. Jednak ilość oferowanych modeli oraz ilość sprzedających jest tak wielka, że oferty odrastają, jak przysłowiowe głowy hydry i ... znowu widzimy problem w naukowym świetle.
Jako, że życie nie zna próżni – pojawiły się także bardziej „wykwintne poszukiwania” nabywców tych superokazyjnych modeli.
Znany nam już "tak zwany zegarek” jest bardzo często używany jako wybitnie wartościowy przedmiot w formie zastawu/zabezpieczenia płatności czy rozliczenia długu. Tu już spojrzenie naukowe nie niesie ze sobą żadnej odpowiedzi – to już wytłumaczeniem pozostaje tylko głupota i łatwowierność tych, którzy liczą na okazję !
Na szczęście, już praktycznie nie zdarzają się zakupy tego typu wyrobów w normalnie funkcjonujących sklepach, choć kiedyś i o takich "kwiatkach” można było usłyszeć.
Ci, którzy nas zaczepiają, to detaliści. Hurtownicy utrzymują nieomal legalne stragany na hurtowych bazarach, półlegalne firmy i zaopatrują chętnych do tego typu działalności handlowej.
Z tym procederem trudno jest walczyć w sposób policyjno-prawny. Lepiej, i zdecydowanie skuteczniej byłoby zlikwidować wszelkie objawy popytu na tego typu wyroby.
Jak to zrobić ?
Edukacja, promocja uczciwości i kreowanie wizerunku, to drogi, które wydają się prowadzić do założonego celu. Nie należy się spodziewać, że wszyscy, z tych co dziś usłyszą o nieuczciwości zakupu, używania i naprawiania podróbek, nagle zrezygnują z chęci zakupu, noszenia czy ich napraw. Można jednak być pewnym, że nagłośnienie i wyjaśnienie nieuczciwości, w dłuższym okresie czasu, zmieni postępowanie kolejnych amatorów "prestiżu za niewielką cenę”.
Edukacja
Najbardziej naturalną droga wydaje się zwykła, ogólna edukacja zegarkowa. Jako że dziś tylko nieliczni są w stanie rozpoznać, nawet ewidentnego "fejka” (a cóż dopiero mówić o "wybitnie” wykonanych podróbach),  wiele osób pozwala sobie w nich paradować licząc, że inni tego nie poznają. Potwierdzeniem takiej postawy jest opublikowany niedawno wywiad w branżowym magazynie jubilersko-zegarkowym, ze "znawcą i miłośnikiem” zegarków, gdzie udzielający wywiadu osobnik "szpanuje” podróbką zegarka znanej firmy.
W innym, głośnym filmowym przypadku, to można mieć tylko nadzieję, że brak zwrócenia uwagi, a nie lekceważenie widzów i ich wiedzy, czy mały budżet spowodował "poważną zegarkową wpadkę”.
W szlagierowym filmie wiosny 2007-go roku Tomasza Koneckiego i Andrzeja Saramonowicza - "Testosteron”, Piotr Adamczyk (Kornel) nosi powszechnie znany wśród "tropicieli internetowo-aukcyjnych naciągaczy” model podróbki zegarka firmy Maurice Lacroix z charakterystyczną, dużą literką "M” na pasku.
Czy aż tak trudno jest podjąć współpracę z krajowym przedstawicielem którejś z znaczących marek zegarkowych, tak - by choć grono pierwszoplanowych aktorów nosiło przyzwoite czasomierze ?. W wymienionym powyżej filmie żaden z siedmiu ulubieńców pierwszego planu (może z wyjątkiem Krzysztofa Stelmaszyka, którego zegarek trudno było mi rozpoznać) nie posiadał godnego uwagi zegarka, a kolejnym przykładem ekstremalnym, był Tomasz Karolak (Fistasch), używający czasomierza, który zakupić można tylko na bazarach i to za cenę porównywalną z paczką papierosów. Zresztą podobnie jak papierosy szkodzą zdrowiu (o czym wie każdy), tak zegarek tego typu także zdrowiu może zaszkodzić (z czego zdają sobie sprawę tylko nieliczni) wywołując alergię, ze względu na niskiej jakości metal z którego wykonano jego obudowę i bransoletę.
Wszystkich tych, którzy licząc na brak postępów edukacyjnych społeczeństwa używają podróbek chciałbym dodatkowo przestrzec informując, że podrabiane są najczęściej znane modele uznanych na rynku marek. Taka prawidłowość powoduje w drugą stronę, że rozpoznawanie tych właśnie modeli, tych właśnie marek jest przyswajane jako jedno z pierwszych przez chętnych zegarkowej edukacji i można założyć, że edukacja ta będzie wolniej lub szybciej następować.
Promocja uczciwości i "pochwała smaku”
Na internetowym forum dyskusyjnym Klubu Miłośników Zegarów Zegarków pojawił się kiedyś post "z życia wzięty”, opisujący jak to jeden z polskich młodych i ambitnych biznesmenów wybierając się za granicę w celu podpisania kontraktu, kończącego poważne rozmowy handlowe na nadgarstek założył imitację zegarka znanej szwajcarskiej manufaktury. Jeszcze przed wejściem do sali konferencyjnej usłyszał on, od przyjaznego mu przedstawiciela kontrahenta, iż strona przeciwna jest zdecydowana podpisać wynegocjowany kontrakt, bez potrzeby posiadania (a wręcz z sugestią usunięcia) drażniącego oczy "zegarka”.
Na ile często takie sytuacje mają miejsce ?
Jak często zakładamy podróbkę w celu zrobienia dobrego wrażenia ?
Czy dla odmiany, zwracamy uwagę osobom noszącym "repliki zegarków”, że nie ma sensu tego robić ?
Wracając do wspomnianego forum dyskusyjnego miłośników zegarków, bardzo często pojawia się tam opinia, że osobom pytającym o wybór zegarka: "zawsze pomożemy... przekroczyć budżet”, ale z drugiej strony wszyscy tam piszący zgadzają się, że lepiej mieć nawet tani oryginalny zegarek, czy jeszcze tańszy po renowacji, niż super atrakcyjną podróbkę. Każdego też pytającego o wartość i jakość podróbki, uczestnicy forum zwykle skutecznie przekonają do zakupu innego dostępnego w określonej cenie zegarka.
Z "pochwałą dobrego smaku” także nie jest dobrze, a dla zegarków przypomina mi się przykład dość jednoznacznego podejścia do tego właśnie problemu. Gdy przed którąś z komisji sejmowych stanęła żona ówczesnego prezydenta, a ujęcia kamery pozwoliły ocenić markę i rodzaj zegarka, to cała bulwarowa prasa rzuciła się od razu, chcąc zaatakować ją za "zbyt wystawny strój”. Faktem jest, że zegarek był przedniej marki i wykonany ozdobnie - bo dekorowany kamieniami szlachetnymi. Tak więc, nie dziwię się zainteresowania grupy dziennikarzy poszukujących sensacji. Tak naprawdę, to zastanawiam się tylko, dlaczego obok tych właśnie dziennikarzy, lub w reakcji na ich publikacje, zdarzenie to nie znalazło zainteresowania magazynów "lifestylowych”, które mogłyby pochwalić, było nie było "pierwszą damę”, za dbałość o strój.
Zwykła kradzież
To, że wstydem jest noszenie podróbek odzieży wiedzą wszyscy i znaczące część społeczeństwa unika takich sytuacji. To, że nie należy używać kradzionego oprogramowania, słuchać "kradzionej muzyki” także wie większość, ale znacząca część uważa, że problem ten nie dotyczy ich i ich nielegalnego oprogramowania, czy ściągniętej z netu płyty.
Czyż nie wszyscy wokoło tak robią ?.
To że nie należy kupować, używać i tolerować podrabianych zegarków wiedzą tylko niektórzy i ... wszyscy "zegarkomaniacy”.  Produkcja i obrót podróbkami, kopiami, replikami, czy dowolnie jak by je nazywać jest zwykłą kradzieżą niezależnie od tego, jaką informację przy sprzedaży przedstawi nam ewentualny "uczciwy sprzedający”. Określenie uczciwy sprzedający ująłem w cudzysłów, bo niby to on jest uczciwy, stwierdzając, że sprzedaje kopie/repliki czy tak zwane "produkty kolekcjonerskie”, ale równocześnie sprzedaje towar którego wartość wyznacza kradzież własności. To właśnie tacy sprzedający zapychają nam skrzynki poczty elektronicznej (oferty replik zegarków są jednymi z najpopularniejszych w poczcie elektronicznej), w odróżnieniu od tych "nieuczciwych”, obrażających się, gdy odpowiadając na ich nachalną ofertę mówimy, że wiemy co proponują.
Kradzież polega na wykorzystaniu marki, znaku firmowego, do którego prawo własności i na którego wartość pracował ktoś inny. W przypadku zegarków bardzo często na wartość marki pracowały całe pokolenia właścicieli, lub obecni właściciele wykupili te prawa w uczciwej transakcji i za znaczące pieniądze.
Jakość wyrobu.
O różnicy jakości wykonania podróbki w porównaniu do oryginału nie ma nawet sensu się rozpisywać. Należy natomiast, choć w kilku słowach wyjaśnić niemożliwość pozytywnych wyjątków w jakości kopii. Oczywiście nie chcę tutaj zagłębiać się w ewentualną akademicką dyskusję, co do możliwości zrobienia niezawodnego, podrabianego zegarka, czy wyższości mechanizmu elektronicznego w podróbce w stosunku do mechanicznego oryginału, skupiając się na realnej rzeczywistości i faktach. Nie chcę także pisać o możliwych pojedynczych przypadkach wykonania i "wpuszczenia na rynek” dobrej jakości "składaka zegarkowego”.
Mimo narzekania na nasz rynek zegarkowy, nawet tutaj "sprzedawcy podrabianego badziewia” zdają sobie sprawę, że nie są w stanie sprzedać większej ilości egzemplarzy w cenach choćby znaczących w stosunku do ceny oryginału. Takie mam przekonanie, nawet jeśli z wielu stron słyszę, jaką to cenę zapłacono za konkretną podróbkę. Należy pamiętać, że zawsze nagłaśniane są przypadki ekstremalne. W przypadku sprzedaży "supermarkowych zegarków” dotyczy to mimo wszystko pojedynczych transakcji zakończonych na wysokim, lub bardzo wysokim poziomie cenowym. Nikt nie informuje, że wiedząc co kupuje zapłacił cenę (nieznaczną), i to cenę którą uznał za odpowiednią dla danego, znanego sobie produktu, mimo, że takie transakcje są najczęstsze. Można założyć, że w krajach o ustabilizowanym przez lata rynku zegarkowym sytuacja ta jest także ustabilizowana, i ceny podróbek są jeszcze niższe. Tak więc gro podrabianych zegarków (przynajmniej w hurcie) sprzedawana jest za cenę „odpowiadającą” kosztom produkcji i standardowemu zyskowi producenta. Ze względu na regulacje prawne często w kalkulacje cenową nie jest nawet wliczane ryzyko utraty własności, bo takie ryzyko dla niektórych krajów po prostu nie istnieje. Różnicą dla producenta jak i hurtownika jest tylko to, że na taki właśnie towar w takiej ilości ma zbyt (lub ma potwierdzone zamówienie). Jeśli tak, to zadaniem zamawiającego/hurtownika jest otrzymać towar jakościowo "sprzedawalny” za jak najniższą cenę. Idąc dalej takim tokiem myślenia udowadniamy, że podróbka tym jest lepsza, im niższa jest jej cena, co zawsze przekłada się na jej niską jakość.
Swego rodzaju dowodem prawidłowości takiego toku myślenia są doświadczenia niektórych zegarmistrzów próbujących dokonać drobnych napraw uszkodzonego "prawie markowego czasomierza”. Zwykle, a dla znanych mi niektórych zegarmistrzów zawsze (bo już nie biorą podrób do ręki), takie próby kończyły się uszkodzeniem kolejnego elementu zegarka i koniecznością co najmniej odstąpienia od naprawy, a często wymogiem odkupienia egzemplarza. Takimi drobnymi, często zdarzającymi się usterkami podróbek są odrywające się indeksy tarczy, wykręcające się śrubki mechanizmu czy zahaczanie wskazówek o wystające indeksy tarczy, co znowu jest dowodem bardzo niskiej jakości produktu.

Znowu wracając do cytowanego powyżej forum dyskusyjnego Klubu Miłośników Zegarów i Zegarków (www.zegarkiclub.pl) warto przywołać dodatkowe, bardzo proste i wyraziste argumenty, dlaczego przeciwstawiamy się używaniu podróbek, i dlaczego będziemy je "walcować”  - niszczyć poprzez zgniecenie walcem drogowym:
- "...nazywamy się Klub Miłośników Zegarów i Zegarków, a miłośnicy powinni stawać w obronie tego co miłują.”,
 - "...chodzi o wykreślenie znaku równości pomiędzy tandetną repliką a oryginałem. Zegarki nie są nam obojętne, a powszechna akceptacja noszenia i kupowania podróbek jest szkodliwa również dla nas - klientów i wielbicieli kunsztu i warsztatu zegarmistrzów."
- "podróby dewastują dążenie do bogactwa ("po co mam wydawać 10000PLN na zegarek, skoro mogę sobie kupić podróbę za 300zł") i przez to ujemnie wpływają na gospodarkę."
- "podróby są po prostu obciachowe i służą snobom do udawania, że mają więcej niż faktycznie mają.”,
- "podróby wykorzystują markę na którą nie zapracowały, żeby producent podrób (anonimowy) zarabiał kokosy (przy minimalnym nakładzie środków) na ludzkiej pazerności i głupocie.”’
- "podróby, to po prostu podróby... Koniec kropka”

przygotował i opracował
Władek Meller

odCzasu doCzasu

Centrum Złote Tarasy
ul. Złota 59, 00-120 Warszawa
  • telefon 022 222 03 05
  • telefon/fax 022 222 03 06
otwarte
  • poniedziałek - sobota 10.00 - 22.00
  • niedziela 10.00 - 20.00

Od Czasu Do Czasu - Zegarki i Biżuteria

Szukaj