Zegarek - dwie jego twarze
Zegarek – ciekawy przedmiot o dwóch twarzach.
Zegarek, czy ogólnie czasomierz, to niezmiernie ciekawy przedmiot o którym zapewne opowiadać można dużo i bardzo dużo. Okazuje się, że można w nim także zauważyć dwie zupełnie różne twarze, których współistnienie w ciągu wieków charakteryzowało się równowagą, czy czasową dominacją którejś z nich.
Ten pierwszy wizerunek, to twarz wyrobu symbolizującego bogactwo, wysoką pozycję finansową właściciela. Przedmiot ozdobny, zdecydowanie zbytkowy, powód chluby i wyśmienita lokata w siebie i lokata kapitału. Druga twarz, to urządzenie techniczne pozwalające na mierzenie upływającego czasu. Zwieńczenie myśli technicznej, wskaźnik rozwoju nauki i dążenia do osiągnięcia perfekcji pomiaru, nawet za cenę otarcia się o granicę absurdu symbolizowanego przez perpetuum mobile. Co ciekawe, sytuacja taka trwa od początków pomiaru czasu, kiedy to wynaleziono (a może po prostu nazwano) i upowszechniono zegar słoneczny, aż do dziś, do ery powrotu na nasze nadgarstki zegarków mechanicznych.
Współistnienie tych dwóch, wydawałoby się zupełnie niezależnych i rozłącznych wizerunków tego samego przedmiotu w początkowych czasach można wytłumaczyć szacunkiem i uznaniem dla nauki oraz unikatowością przyrządów pomiarowych kiedyś, a uznaniem dla dzieł dokonanych przez mistrzów zawodu (w odróżnieniu od wielkoseryjnej produkcji maszynowej) dzisiaj. To nie przypadek, że prosty kołek wbity w ziemię i wskazujący upływ czasu, w ciągu swego istnienia zamieniał się w dekorowany w najznamienitszy sposób i wykonany z wyszukanych materiałów przedmiot spełniający dokładnie taką samą i tej samej jakości pierwotną funkcję.
Omijając wspomniane powyżej zegary słoneczne oraz wodne czy piaskowe chciałbym rozpocząć tą próbę usystematyzowania korelacji pomiędzy techniką i prestiżem, w ciągu wieków od momentu powstania pierwszych zegarów „kołowych” - czyli mechanicznych.
Patrząc na pierwsze wyroby "godziniarzy" (historyczne określenie zegarmistrzów), których najlepszym przykładem jest odrestaurowany zegar astronomiczny w Gdańsku możemy spróbować porównać aspekty techniczne i prestiżowe zegara tamtej epoki. Z technicznego punktu widzenia zegar ten jest wytworem genialnego zegarmistrza, i unikatowym urządzeniem w którym sam układ wskazań jest tak skomplikowany, że jego zrozumienie, nawet dziś wymaga znacznej wiedzy. Sam teatr ruchomych figur, rzeźby i dekoracje stanowią ponadczasową wartość. Do tego zegar ten prawidłowo działał prze wiele dziesiątków lat i to ponad pięćset lat temu. Nawet, jeśli twórca korzystał ze sztabu pomocników i podwykonawców (rzeźby i dekoracje malarskie), nawet jeśli schemat rozwiązania technicznego został podpatrzony u któregoś z poprzedników, to pozostała praca koncepcyjna, obliczenia i wykonanie mechanizmu jako całości jest szczytem technicznych osiągnięć tamtych czasów. Jak duże były koszty wykonania takiego zegara, świadczy zapis historyczny, który informuje, że za wykonanie podobnego dzieła Gdańsk zaoferował mistrzowi kwotę 1600 grzywien, co była równowartością czterech kamienic. Na wydatek tego rzędu mogło sobie pozwolić tylko bardzo, bardzo bogate miasto. Wydaje się, co potwierdzają inne pisane przekazy z tego okresu, że najważniejszym celem wykonania działa była chęć pokazania się, podkreślenia swojego prestiżu i wyróżnienie się na tle innych miejscowości. Oczywiście ważnym elementem uzyskanym dzięki takiemu zegarowi było wskazywanie czasu w nocy i w dni pochmurne, ale dokładność tych wskazań pozostawiała wiele do życzenia. Na ile mało dokładnym urządzeniem technicznym był taki zegar świadczy fakt, że do utrzymywania zegara i korygowania jego wskazań według wskazań zegara słonecznego zatrudniano specjalnie wybraną osobę. Właśnie wspomniane pisane przekazy, a wśród nich częste wymogi w stosunku do twórcy, by nie powtarzał później stworzonego dla zamawiającego dzieła (czy pewnie nie tylko baśniowe pozbawianie w tym celu wzroku) są najlepszym potwierdzeniem, że dla fundatora, podkreślenie prestiżu było pierwszym i nadrzędnym celem budowy zegara.
Dalsze dzieje czasomierzy wytyczane są przez wspomniane obydwa kierunki zmian: techniczny i dekoracyjno-prestiżowy. Można pokusić się o stwierdzenie, że motorem rozwoju był techniczny aspekt pomiaru czasu. Dążenie do wyższej dokładności urządzeń, możliwość dokładnego pomiaru czasu przy ruchu czasomierza, większa funkcjonalność, większy zakres wskazywanych funkcji, wydłużenie żywotności, mniejsze koszty i mniejsze awaryjność, to wytyczne, które przez kolejne dziesięciolecia i wieki wyznaczały kamienie milowe rozwoju zegarmistrzostwa. Wyliczanie każdego odkrycie i określenie jego twórcy w tym opracowaniu mija się z celem. Dla nas Polaków ważnym jest, że obok słynnych „wielkich zegarmistrzów”, czyniących te właśnie kroki, można wymienić także Polaka - Adama Kochańskiego, którego opracowanie opublikowane w roku 1664 jest pierwszym ogólnym wykładem nauki zegarmistrzostwa „mechanicznego” i usystematyzowaniem wiedzy, a jego wynalazek - zastosowanie sprężynki do zawieszenia wahadła zegara jest do chwili obecnej stosowane w zegarach precyzyjnych.
O ile drogowskazem rozwoju były wymogi techniczne, to "sponsorem" tego rozwoju był współtowarzyszący czasomierzom prestiż. To nie tylko łatwość obróbki i trwałość efektownego wykończenia decydowała przykładowo o używaniu do obudowy czasomierzy najcenniejszego kruszcu – złota. Ponadczasowa wartość kruszcu potęgowała ponadczasową wartość techniczną urządzenia i dawała poczucie spełnienie potrzeby wyróżnienia się właścicielowi zegarka. Czyż nie jest najlepszym potwierdzeniem tej tezy współistnienie zupełnie rozdzielnych dla zegarmistrzostwa jako techniki, częstego używania inkrustacji z kamieni szlachetnych czy sztuka dekoracji za pomocą emalierstwa ?
Pięknym przykładem takich dekoracji są wyroby z firmy Patek & Czapek a później Patek & Philippe, gdzie wykonane w emalii wizerunki Matki Boskiej Częstochowskiej, Ostrobramskiej czy bohaterów narodowych: Kościuszki, Pułaskiego czy Sobieskiego świadczą o polskości twórców firmy. Oczywiście, można powiedzieć, że takie kroki to ówczesny chwyt marketingowy działający na środowisko bogatej polskiej emigracji. Tak oczywiście, ale chęć posiadania takiego właśnie wyrobu wynikała z potrzeby wyróżnienia się i chęci towarzyskiego podkreślenia prestiżu swojej osoby.
Trochę inny obraz czasomierza wyłania się w momencie, gdy od początku ery uprzemysłowienia spadają koszty produkcji i wzrasta ilość produkowanych czasomierzy. Już nie można wszystkich mechanizmów oprawiać w złoto, bo rynek oczekuje tańszych modeli w obudowach ze srebra czy stali a później także tworzywa sztucznego Zaczął się proces, w wyniku którego wydzielały dwie zupełnie różne grupy zegarków - popularne o niskim prestiżu, i ekskluzywne - o wysokiej i bardzo wysokiej cenie i takim samym prestiżu. Co ciekawe, kilku czy kilkudziesięciokrotna różnica w cenie w żaden sposób nie była adekwatna do różnicy w dokładności chodu czasomierza. Szczytowy moment podziału zaistniał przy spopularyzowaniu zegarków elektronicznych, choć podobne symptomy były zauważalne już przedtem dzięki wprowadzeniu do masowej produkcji zegarków „jednorazowych” np. znane w Polsce zegarki firmy „Ruhla”, czy próby produkcji wymiennych plastikowych mechanizmów jednorazowych w zegarkach szwajcarskich. Wracając do zegarków elektronicznych, to zdetronizowały one królujące zegarki mechaniczne nie tylko dzięki cenie i o klasę wyższej dokładności. Zegarki te były "nowoczesne", a w tym momencie historycznym nowoczesność była przyjmowana pochlebnie. Należy także wspomnieć o następnym kroku – o najdokładniejszym zegarku elektronicznym – zegarku sterowanym falą radiową emitowanej zgodnie ze wskazaniem zegara atomowego – wzorca czasu. Osiągnięcie takiej dokładności zakończyło kilkuwiekową pogoń w osiągnięciu lepszego (dokładniejszego) czasomierza, bo "szczyt został osiągnięty".
Nawet w Polsce, mimo "nierynkowego" rynku, w tym także rynku zegarków, podział na różne grupy następował, choć według trochę innej zasady: zegarki szwajcarskie – ekskluzywne, radzieckie i niemieckie – popularne. To właśnie ten czas i taki podział zdecydował o wysokim prestiżu niektórych obecnych na naszym rynku marek, które nigdzie indziej nigdy takiej pozycji nie osiągnęły.
Warto zaznaczyć, że rozdział na zegarki tanie i coraz tańsze oraz drogie i coraz droższe nasilał się w czasie i z tego też powodu upadek grupy zegarków prestiżowych był tak niespodziewany i aż tak dotkliwy. Likwidacje i restrukturyzacje firm, sprzedaż i złomowanie urządzeń oraz narzędzi a nawet niszczenie dokumentacji technicznej było na naturalnym i zrozumiałym dla wszystkich działaniem w związku z końcem branży zegarków w Szwajcarii.
Jak się okazało, na przekór nowoczesności, rozwojowi technicznemu i funkcjonalności użytkowania pod koniec lat osiemdziesiątych zaczęła powracać moda na zegarki mechaniczne. Oczywiście zjawisko takie było przede wszystkim efektem zmiany trendu z „bycia nowoczesnym” na „pójście pod prąd”, ale taka właśnie zmiana pozwoliła odkryć możliwość wyróżnienia się i podkreślenia swojego osobistego prestiżu. Oczywistym stał się także fakt, że dla normalnego życia nikt z nas nie potrzebuje aż tak dużej dokładności, jaką oferował możliwy do nabycia i niedrogi zegarek elektroniczny. Dla odmieny wielu "dobrze sytuowanych", zdecydowanie pragnęło posiadać na nadgarstku coś odmiennego i "niepowtarzalnego". Stopniowo, najpierw w krajach o ustabilizowanym systemie gospodarczym a później także i u nas, w pierwszym rzędzie tylko dla zegarków męskich, teraz także z akcentem w zegarkach damskich, synonimem czasomierza prestiżowego stał się zegarek mechaniczny, pochodzący z prestiżowej manufaktury. Oczywiście lepiej jeśli wykonany jest on w limitowanej liczbie egzemplarzy, w obudowie ze szlachetnego kruszcu czy też jest wyposażony w dodatkowe układy wskazań, ale to już „dodatki do luksusu”. Wspomniane zmiany te w naszym regionie następowały z opóźnieniem (i następują do chwili obecnej), gdyż otwarcie rynku i dostępność zegarkowych produktów markowych nastąpiła wtedy, gdy na zachodzie już przeżywały one swój szczyt popularności.
Tak więc dzisiaj znowu obcujemy z dwiema zupełnie różnymi grupami czasomierzy. Tymi wygodnymi i funkcjonalnymi – czasami także efektownie wykonanymi czasomierzami „bezdusznymi” – bo na baterie, oraz prestiżowymi i unikatowymi zegarkami „z duszą” – bo mechanicznymi.
Na koniec warto zauważyć, że prestiżowy zegarek to najlepsza i najtańsza inwestycja w samego siebie, w swój prestiż i w dobre samopoczucie. Dzieje się tak dlatego, gdyż moda w tej branży nie zmienia się aż tak często, a przeciętny czas użytkowania zegarka jest znacznie dłuższy niż jakiegokolwiek elementu stroju, samochodu, czy sprzętu HiFi. Do tego w odróżnieniu od posiadłości, automobilu czy innych sprzętów, zegarek w swoim naturalnym użytkowaniu jest zawsze z właścicielem i jest doskonale eksponowany. Dodatkowo, nawet jeśli postawimy sobie większe wymagania, i będziemy chcieli mieć kilka zegarków (na różne okazje) to w dalszym ciągu koszty nie są tak znaczące jak możliwy do osiągnięcia prestiż i dobre samopoczucie. Warto także zaznaczyć, że mimo braku rozwiniętego rynku wtórnego w Polsce, w odróżnienie od innych przedmiotów, zawsze jesteśmy w stanie odzyskać znaczącą kwotę przy sprzedaży czasomierza.
Władek Meller








